2/27/2011

Miesiąc


made in przemysl








Siódma rano. Pobudka. Zaczyna się zwyczajnie. Poranne mycie. Golenie nogi. Wenflon. Kroplówka. I jazda...
13.40. Początek. Miła anestezjolog. Znieczulenie. Ciach, ciach. 15.40. sala pooperacyjna. ok. 17.30 powrót na salę. W sumie dobre samopoczucie, ale nie wiele pamiętam...
Zdjęcie zronione w zeszłym roku. Nie wiem komu, ale ciekawa fryzurka...
Szum w uszach. No i  otworzona stronka na facebook'u (patrz - prawa część bloga).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz